Johny West

Zakupy online

Kim jest Johny West?

Zapewne słyszeliście niejedną legendę westernową. I mamy przeczucie graniczące z pewnością, że tej o Johnym nie słyszeliście…

 

 

 

Otóż wczesną wiosną 1928 r., kiedy Szeryfem małego, odciętego od świata miasteczka na Dzikim Zachodzie był Johny West, do baru w centrum Bodie weszła tajemnicza kobieta w podeszłym wieku. Wraz z otwieranymi ciężkimi, wahadłowymi drzwiami, których zardzewiałe zawiasy zagrały złowrogą melodię, otwarły się również buzie uwięzionych tam mężczyzn. Do końca nie mieli pewności, czy od tej chwili stali się zakładnikami ale któż by się odważył zapytać?

Każda z trzynastu dłoni zawieszonych z kuflem złotego trunku na cal przed ustami nie ważyła nawet drgnąć pod nieustępliwym spojrzeniem kobiety. Zroszone krople potu ze skroni nim dotarły do twardo zarysowanych szczęk same parowały w obawie przed konsekwencjami swojej niesubordynacji.
Przechodziła spokojnym, wyważonym krokiem wprost barowi nie zważając na dziwaczne zachowania tubylców. Pomyślała nawet, że ich panika jest czystym absurdem, skoro sami w tej chwili raczą się płynem jej ex Brow Ara, a ona sama przyniosła więcej korzyści niż zmartwień przez całe swoje długie życie. Nie na to pora – szybko przywołała się do porządku i podeszła ostatnim pewnym krokiem do baru, za którym stał barman, wyglądając tylko ledwie lepiej od pozostałych. Różniło ich to, że ten miał strzelbę.

CBD Johny West
CBD Johny West
– Mari Huana… Dobrze wiesz, że nie wolno Ci tu przychodzić! – syknÄ…Å‚ Jackie, czy Jessie… Nigdy nie miaÅ‚a pamiÄ™ci do imion, nie ważne. – Tak, wiem mój drogi. Z Å‚aski swojej opuść pukawkÄ™, zanim komuÅ› stanie siÄ™ krzywda. Nie przyszÅ‚abym tu bez powodu, dobrze wiesz. Jestem, bo muszÄ™ Was ostrzec. W mieÅ›cie sÄ… nowi. Podobni do mnie, choć nie każdy jest tym za kogo siÄ™ podaje. Musicie być czujni. – barman wybaÅ‚uszajÄ…c oczy skierowaÅ‚ lufÄ™ broni w podÅ‚ogÄ™. – Ale… ale jak to? Takich jak Ty jest wiÄ™cej? To miasteczko pogrąży siÄ™ w chaosie! Gdzie my siÄ™ udamy? Jak z nimi wygramy?! – plótÅ‚ jak opÄ™tany, a Mari Huana postanowiÅ‚a skrócić jego mÄ™ki: – Och nie dramatyzuj, nie wszystko, co nowe jest zÅ‚e a z tym co dobre walczyć nie trzeba. Oni nie sÄ… do koÅ„ca tacy jak ja… Choć jeÅ›li już tak szczerze rozmawiamy, to sobie też nie mam nic do zarzucenia – siadajÄ…c na stoÅ‚ek przewróciÅ‚a oczami i kontynuuje – SÄ… tu tacy, którym warto zaufać ale też tacy, którzy podszywajÄ… siÄ™ pod moich krewnych, bo czujÄ… nosem monetÄ™. – Co masz na myÅ›li? – spytaÅ‚ zaciekawiony barman. – JakiÅ› czas temu wykradziono część mojej sekretnej receptury… Nie majÄ… w posiadaniu najważniejszego skÅ‚adnika, o którym wie tylko jeden czÅ‚owiek poza mnÄ…. PanoszÄ… siÄ™ wiÄ™c i wtryniajÄ… zioÅ‚a powoÅ‚ujÄ…c siÄ™ na pokrewieÅ„stwo ze mnÄ…! – Dlaczego mi to wszystko mówisz? – Cóż… to moje dziecko, nad którym pracowaÅ‚am caÅ‚e życie. Poza tym… mam tu reputacjÄ™ do utrzymania… – Ale jak my to mamy rozpoznać? O Twoich zioÅ‚ach nie wiemy nic! – Bo nigdy nie chcieliÅ›cie siÄ™ dowiedzieć… – powolnie wstaÅ‚a ze stoÅ‚ka i spojrzaÅ‚a barmanowi zimno w oczy – Prawda zapachnie konopiami, zaÅ› kÅ‚amstwo sianem zatrÄ…ci.
JeÅ›li sami nie zdoÅ‚acie sobie poradzić, to dobry czas, by sprawdzić waszego Szeryfa. Johny zdążyÅ‚ mnie dość poznać… – powiedziawszy to, odeszÅ‚a, pozostawiajÄ…c za sobÄ… tuzin niedopowiedzeÅ„ i jeszcze wiÄ™cej pytaÅ„. MijaÅ‚y dni, tygodnie… a sÅ‚owa Mari Huany okazaÅ‚y siÄ™ być prawdÄ…. ByÅ‚o czterech Nowych, rozproszonych po caÅ‚ym miasteczku Bodie. PoczÄ…tkowo mieszkaÅ„cy podchodzili do nich z rezerwÄ… przez wzglÄ…d na pokrewieÅ„stwo z Mari, jednak z czasem uprzedzenie mijaÅ‚o. Wszak nie byÅ‚y to zioÅ‚a od samej podstarzaÅ‚ej kobiety, którÄ… dzieci miast kary straszono. Nie… miasteczko obawiaÅ‚o siÄ™ tej czarownicy niczym najgroźniejszej klÄ…twy, ale Nowi… tak wprawnie mówili… Johny ze spokojem obserwowaÅ‚ dalszy bieg wydarzeÅ„, ale dobrze wiedziaÅ‚, że przyjdzie dzieÅ„ na spytki. Coraz wiÄ™cej gÅ‚osów krążyÅ‚o o rozczarowaniach efektami nowych ziół a raczej… o ich braku. Powiadano wszak, że zÅ‚agodzÄ… bóle, że sen przywoÅ‚ajÄ…, smutki odgoniÄ… a tu… nic. Szeryf zaniepokojony tym jak siÄ™ panoszÄ… bez żadnego kwitu, który by poÅ›wiadczyÅ‚ ich sÅ‚owa, zwoÅ‚aÅ‚ Nowych. Nazajutrz kwadrans przed poÅ‚udniem przybyli wszyscy. SÅ‚oÅ„ce w ów dzieÅ„ byÅ‚o dość Å‚askawe, wiÄ™c ciężko pokusić siÄ™ o stwierdzenie, że pot na ich szczÄ™kach byÅ‚ jego zasÅ‚ugÄ…. Czy strach? Tak, najpewniej… Johny emanowaÅ‚ siÅ‚Ä… i niewzruszonym spokojem. WystarczyÅ‚o spojrzeć w jego oczy by zakochać siÄ™ na wieki lub przestraszyć na Å›mierć.
CBD Johny West
Nowi szykujÄ…c siÄ™ do pojedynku z jednÄ… rÄ™kÄ… w kaburze wszyscy jak jeden mąż gotowi do walki lecz nie miÄ™dzy sobÄ… a na tego, kto ich zwoÅ‚aÅ‚. – ciekawe… – pomyÅ›laÅ‚ Johny. – Dobrze… zanim wydacie na siebie ostateczny sÄ…d dam Wam szansÄ™ i zapytam ten jeden raz skÄ…d tu przyszliÅ›cie. JeÅ›li odpowiecie w zgodzie z prawdÄ… – pozwolÄ™ wam odejść. – Nowi spojrzeli po sobie, chyba na to nie pójdÄ…. Ale… Dwóch siÄ™ wyÅ‚ania. Ze spuszczonymi gÅ‚owami z rÄ™koma przed twarzami na znak poddania, krzyczÄ… jeden przez drugiego: – Ja tak naprawdÄ™ wcale nie chciaÅ‚em tu być! – Ja też, bo my bracia jesteÅ›my a nas namówiÅ‚ ten, co tu stoi… o, ten! – Bo mówiÅ‚, że nie ma znaczenia, że nikt o to nie pyta, że… że siano czy zioÅ‚a to co za różnica, bo… – Ok, a wiÄ™c Ty, Ty i… Ty – wskazaÅ‚ Johny na wspomnianego przez dwójkÄ™ twardziela celujÄ…c mu lufÄ… w skroÅ„ – czy prawdÄ™ mówiÄ… bracia? – Tttak… przyznajÄ™, to… prawda… – spuÅ›ciÅ‚ gÅ‚owÄ™ i przyznaÅ‚. – W porzÄ…dku, was oszczÄ™dzÄ™ – zgodnie z obietnicÄ… orzekÅ‚, bo honor to jak drugie imiÄ™ Johnego i podszedÅ‚ do ostatniego Å›miaÅ‚ka pytajÄ…c – a czy Ty… masz dowód na to, bym uwierzyÅ‚, że jesteÅ› tym, za kogo siÄ™ podajesz? – Nie potrzebujÄ™ go. Wszyscy wierzÄ… i mnie to wystarcza. – Jak mniemam, wierzÄ… już tylko ci, którzy nie spróbowali… MieszkaÅ„cy twierdzÄ…, żeÅ› im siano daÅ‚. Prawda to? – Czwarty rozeÅ›miaÅ‚ siÄ™ tylko szyderczo, splunÄ…Å‚ przed siebie i spojrzaÅ‚ Westowi w oczy. Odpowiedzieć nie raczyÅ‚. Odważny czy gÅ‚upi?
– Dobrze, wiÄ™c… – rozlegÅ‚y siÄ™ dzwony w pobliskim koÅ›ciele, Johny spojrzaÅ‚ w górÄ™ – WybiÅ‚o poÅ‚udnie. Idealnie… Niech wygra najlepszy. Nowy doskonale wiedziaÅ‚, jakie sÄ… reguÅ‚y. Nie trzeba byÅ‚o nic wyjaÅ›niać. Obaj odmierzyli po 9 kroków odwróceni plecami do siebie, przy 10 padÅ‚ strzał… Huk rozlegÅ‚ siÄ™ po centrum miasteczka, mieszkaÅ„cy powychodzili z domów, z baru wyÅ‚onili siÄ™ biesiadnicy, podbiegli do zgromadzenia, z ulgÄ… wiwatujÄ…c zwyciÄ™zcy, którego wszyscy przecież tak bardzo cenili. – SkÄ…d wiedziaÅ‚eÅ›? Jak do tego doszedÅ‚eÅ›? – zapytaÅ‚ Barman Johnego – W tym miasteczku tylko ja jestem prawdziwy. Ja jestem prawowitym krewnym Mari Huany czyniÄ…cym wiele dobra dla Was wszystkich od wielu lat. StrzegÄ…cym prawa i porzÄ…dku w tym miasteczku. Znam caÅ‚y sekret jej ziół i doskonale wiem jak powinny wyglÄ…dać. – Ty… jesteÅ› krewnym Mari Huany? – zapytaÅ‚ gÅ‚os z tÅ‚umu. – Tak. Co prawda dalekim, jednak wciąż krewnym, o proszę… – wskazaÅ‚ na dokument poÅ›wiadczajÄ…cy wiÄ™zy krwi. – To dlatego jesteÅ› tak wspaniaÅ‚ym Szeryfem! Masz genialne geny! – Niewykluczone… – odrzekÅ‚ Szeryf i pozwoliÅ‚ sobie na maÅ‚y uÅ›miech po ciężkiej pracy. Od tej chwili Johny West byÅ‚ już nie tylko Szeryfem miasteczka na Dzikim Zachodzie ale też strzeże prawa i porzÄ…dku poza jego granicami by mieć pewność, że nikt nie zaskarbia sobie jego cennych wartoÅ›ci i nikomu już nikt nie wtrÄ…ci siana.